Jesteś czyimś synem [1]

Publikacja
Rok
Autorka:

  W swoim tekście zamieszczonym w książce Teatro e Disagio Piergiorgio Giacchè proponuje podstawowe rozróżnienie jako punkt wyjścia do rozważań o „teatrze społecznym”:

„Hipotetycznie — ale także w rzeczywistości — zakres rozciąga się od grup teatralnych lub doświadczeń, które eksperymentują ze spotkaniem z marginalizacją ściśle w ramach własnej poetyki i celów badań artystycznych, po grupy lub inicjatywy teatralne (prowadzone i kierowane przez aktorów), które oddają się ‘na służbę’ strukturom, instytucjom i stowarzyszeniom zajmującym się marginalizacją”. [2]

Stowarzyszenie Jubilo, założone w Polsce w 2011 roku w wyniku spotkania międzynarodowych artystów i aktorów, odpowiada pierwszemu z przykładów podanych przez Giacché. Grupa powstała z zamiarem prowadzenia badań teatralnych w konkretnych kontekstach — z osobami marginalizowanymi przez społeczeństwo, osobami z niepełnosprawnościami itd., a także z osobami pozbawionymi wolności. W 2014 roku Diego Pileggi, Agnieszka Bresler i inni współpracownicy rozpoczęli projekt Unlocking w Zakładzie Karnym nr 1 we Wrocławiu. Po pierwszych seminariach nastąpiły regularne warsztaty w oddziale męskim, których efektem były dwie produkcje: Reflection w 2015 roku oraz Cain w 2019 roku. Cel pracy performatywnej, choć osiągany po długim procesie, od razu pokazuje, że doświadczenie to ma niewiele wspólnego z interwencjami teatralnymi stosowanymi wprost w celach terapeutycznych, edukacyjnych czy leczniczych. To pierwsze rozróżnienie pozwala osobom badającym fenomen Jubilo wyznaczyć pierwsze punkty odniesienia: uznają one pozytywny wpływ aktywności teatralnej na życie osób zaangażowanych w doświadczenie, jednak ta jakość jest właściwa teatrowi w ogóle i nie stanowi jedynego celu projektu.

Można wręcz zapytać, czy tak zwany „teatr społeczny” nie jest pochodną i zastosowaną formą dwudziestowiecznej utopii, czy nie jest kolejną próbą przekroczenia estetycznej koncepcji teatru jako celu samego w sobie, oderwanego od życia, którą po raz pierwszy zdemaskował Antonin Artaud i która pozostaje aktualna do dziś. Próba ponownego połączenia sztuki z życiem może zatem obejmować miejsca marginalizacji i deprywacji, szukając związku z chaosem egzystencji, a nie z idealnym modelem samego życia. A jeśli prawdą jest, jak mówi Artaud, że teatr „rodzi się z pewnego rodzaju zorganizowanej anarchii”, [3] to być może właśnie te konteksty zastosowania słusznie stanowią uprzywilejowaną przestrzeń badań teatralnych.

Przede wszystkim metodologia Jubilo podkreśla znaczenie rozwoju aktora rozumianego jako trening fizyczny i psychofizyczny. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości praktyk teatralnych w więzieniu, które koncentrują się głównie na aspekcie narracyjnym, Jubilo skupia się na pracy aktora: ponownym odkrywaniu własnego ciała oraz świadomości możliwej korespondencji między ciałem a własną sferą emocjonalną. W ten sposób działanie staje się środkiem ekspresji równorzędnym wobec słowa.

Badając historyczne korzenie teatru społecznego, często przywołuje się parateatralną fazę Grotowskiego oraz ogólną tendencję do uznawania wartości procesu ponad wartość rezultatu. To założenie niesie jednak ryzyko nieporozumienia. Uznanie wartości procesu teatralnego nie oznacza negowania wartości rezultatu (przeciwnie, rezultat jest częścią samego procesu), ani też uznawania tak zwanych „uzdrawiających” właściwości teatru za ważniejsze od jego znaczenia estetycznego.

Sam Grotowski opisuje różne etapy swoich poszukiwań teatralnych jako długi łańcuch ogniw:

„W swoim życiu przechodziłem przez różne fazy pracy. W teatrze przedstawień (Sztuka jako prezentacja) — który uważam za bardzo ważną fazę, niezwykłą przygodę o długotrwałych skutkach — doszedłem do punktu, w którym nie interesowało mnie już tworzenie nowych przedstawień. Zawiesiłem więc pracę jako konstruktor przedstawień i kontynuowałem, koncentrując się na odkrywaniu przedłużenia łańcucha: ogniw po przedstawieniu i próbach; tak pojawił się parateatr (…). Z parateatru narodził się (jako ogniwo po) Teatr Źródeł, który zajmował się źródłami różnych tradycyjnych technik, tym, ‘co poprzedza różnice’. W tych poszukiwaniach podejście było raczej samotnicze. (…) Z drugiej strony Sztuka jako wehikuł koncentruje się na rygorze, szczegółach, precyzji — porównywalnej z precyzją przedstawień Teatru Laboratorium. Ale uwaga! To nie jest powrót do Sztuki jako prezentacji; to drugi kraniec tego samego łańcucha”[4]

Ten fragment wyraźnie pokazuje, że dwoma biegunami poszukiwań Grotowskiego są z jednej strony przedstawienie, a z drugiej badania rezygnujące z rezultatu, a przynajmniej z obecności widza. Jednak w przypadku teatru w więzieniu przedstawienie staje się fundamentalnym momentem domknięcia osobistego procesu i konfrontacji z publicznością; dlatego w przypadku Jubilo związków z pracą wielkiego mistrza nie można odnaleźć ani w parateatrze, ani w końcowej fazie jego poszukiwań.

    Spróbujmy więc rozważyć drugi biegun pracy Grotowskiego: sztukę jako przedstawienie i doświadczenie Teatru Laboratorium. Nota do włoskiego wydania jego kluczowego tekstu Ku teatrowi ubogiemu brzmi następująco:

„Nie jest to teatr w powszechnym znaczeniu tego terminu, lecz raczej instytut poświęcony badaniom w dziedzinie sztuki teatralnej, a w szczególności sztuki aktorskiej. Przedstawienia Teatru Laboratorium stanowią rodzaj modelu operacyjnego, który wprowadza w praktykę badania prowadzone w tym obszarze”. [5]

Gdyby grupa zaangażowana w projekt Unlocking była profesjonalnym zespołem niezwiązanym ze światem więzienia, z łatwością mieściłaby się w tym opisie. Kontekst uwięzienia odgrywa jednak ważną rolę w odniesieniu do tożsamości tego doświadczenia, a całkowite pominięcie sytuacji egzystencjalnej aktorów nie byłoby adekwatne. Gdybyśmy chcieli krótko określić, jaki rodzaj teatru reprezentuje Jubilo, etykieta „teatr społeczny” mogłaby wydawać się kusząca: choć nie jest to termin precyzyjny, z pewnością nie byłby niewłaściwy. Nie oddaje jednak w pełni czysto artystycznego wymiaru tej pracy.

Marco De Marinis mówi o eksplozji tożsamości aktora po XX wieku, twierdząc, że jedną z przyczyn tego rozbicia jest „postępujące zanikanie wyraźnego rozróżnienia między profesjonalizmem a nieprofesjonalizmem, które istniało w przeszłości”. [6] Szeroka definicja parasolowa „teatru stosowanego” [7] obejmuje dużą liczbę inicjatyw działających w tej przestrzeni pośredniej: często operatorzy są profesjonalistami, podczas gdy uczestnicy, jak w przypadku więzień, nie mają żadnego przygotowania teatralnego. Jeśli definicja „teatru społecznego” nie wydaje się odpowiednia, to zaproponowane przez De Marinisa pojęcie „aktora społecznego” brzmi z pewnością bardziej przekonująco:

„Aktor społeczny, jako jedna ze współczesnych przemian aktora dwudziestowiecznego, nie tylko przypomina nam o niezwykłej społeczno-antropologicznej sile oddziaływania technik teatralnych (a raczej teatru pierwotnego), lecz także staje się chorążym prowokacyjnych propozycji nowych form sztuki i piękna, zmuszając nas do dostrzegania ich nawet tam, gdzie lenistwo, konformizm i strach zbyt często uniemożliwiają nam ich rozpoznanie: w innym, w tym, co różne od nas, gdzie indziej. W ten sposób aktor społeczny dokonuje bezprecedensowego, imponującego odrodzenia teatru jako praktyki inności”. [8]

Być może więc prawdziwą cechą wyróżniającą, niezależnie od etykiet i gatunków, jest szczególna relacja między liderem/reżyserem a uczniami/aktorami, pedagogiczny aspekt pracy Jubilo. Przecież także Meldolesi wskazywał pedagogikę jako zasadniczy czynnik orientujący wśród wielości doświadczeń mieszczących się w „teatrach interakcji społecznej”. [9] W tym sensie działania Jubilo można sytuować w ciągłości z doświadczeniami wielkich mistrzów pedagogicznych XX wieku, którzy rozpoznali konieczność odzyskania etycznego wymiaru pracy teatralnej.

Główny problem, z jakim mierzy się jednostka w więzieniu, polega na nadmiarze norm i reguł, co oznacza, że propozycja ściśle ustandaryzowanego podejścia pedagogicznego nie byłaby skuteczna. Teatr nie jest jednak wolny od zasad — jak zatem pogodzić uczenie się dyscypliny z potrzebą stworzenia przestrzeni wolności? Choć koncepcja laboratorium teatralnego, które otwarcie podkreśla potrzebę stałego, wymagającego treningu, może wydawać się oksymoronem, właśnie tutaj można odnaleźć związek między życiem więźniów a proponowaną pracą. Troska o sprawność fizyczną i kulturę ciała jest kamieniem węgielnym, niemal kliszą, więziennego tła kulturowego. Wyzwanie dla lidera polega tutaj na stworzeniu grupy roboczej, ustanowieniu relacji między jej członkami, przekształceniu jednostki w kolektyw.

Ponadto Pileggi musi znaleźć sposób, by wesprzeć każdą osobę w połączeniu jej sfery psychoemocjonalnej z ciałem, tak aby proces mógł przekształcić się z fizycznego w psychofizyczny. Jednym z największych ograniczeń jest bowiem maska społeczna, którą każdy przyjmuje w mikrospołeczności instytucji penitencjarnej. [10]

Być może nie da się udzielić wyczerpującej odpowiedzi na pytania, czyje dziedzictwo odziedziczyło Jubilo albo czyim synem jest ten teatr. Jeśli jednak zrezygnujemy z pewności definicji, być może uda nam się zrozumieć coś, co Grotowski powiedział dawno temu:

„Voilà, taka była moja postawa: pracuję nie po to, by wygłaszać dyskurs, lecz by poszerzać wyspę wolności, którą noszę w sobie; moim obowiązkiem nie jest składanie deklaracji politycznych, lecz robienie dziur w murze. Rzeczy, które przede mną były zakazane, po mnie powinny być dozwolone; drzwi, które były zamknięte i podwójnie zaryglowane, powinny zostać otwarte. Muszę rozwiązać problem wolności i tyranii poprzez praktyczne środki: to znaczy, że moja działalność powinna pozostawić ślady, przykłady wolności”. [11]

 Tłumaczenie: Alicja Grabarczyk